24.12.2011 - Seul
Jak zawsze w tym dniu na dworze panował biały puch. Biała powłoka jak zawsze dodawała uroku temu miejscu. Była idealna pora na randki, imprezy i na wspólne spędzenie czasu razem z rodziną, bo właśnie dzisiaj jest wigilia. W małym kościółku odbywała się właśnie pewna ceremonia, a właściwie to ślub młodego małżeństwa.
- Ja Samantha Martinez biorę sobie Ciebie Huang zi Tao za męża i
ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że Cię nie
opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy
Jedyny i Wszyscy Święci.”
- Możesz pocałować pannę młodą - rzekł ksiądz po tym jak obydwoje złożyli przysięgę małżeńską. Mężczyzna o kruczoczarnych włosach pochylił nad brunetką by po chwili namiętnie ją całować. (...)
- Możesz pocałować pannę młodą - rzekł ksiądz po tym jak obydwoje złożyli przysięgę małżeńską. Mężczyzna o kruczoczarnych włosach pochylił nad brunetką by po chwili namiętnie ją całować. (...)
Obdarzał pocałunkami każdy skrawek jej pięknego teraz już nagiego ciała, które domagało się kolejnej porcji delikatnych pieszczot. To była ich noc poślubna. Wtopił się w niej, rękami błądząc po jej ciele odkrywając na nowo każdy skrawek jej rozgrzanego już ciała.
20.03.2013
Narracja Tao
- Wdech... Wydech... Wdech... Wydech...! Cholera jasna Tao rusz te cztery litery tam rodzi właśnie twoja żona!- krzyknąłem sam do siebie. Wciąż siedziałem na krześle tupiąc nogą. Na korytarzu byli także moi teściowie. Nagły krzyk żony zbudził mnie z transu. Bez opamiętania wbiegłem do sali porodowej, gdzie rodziła Samantha i podszedłem do niej chwytając ją za rękę oraz tym samym patrząc jej się w oczy, które łzawiły z bólu.
Po około trzynastu godzinach jej strasznej męczarni na świat przyszła mała Huang ZiPauline.
- Jaka ona piękna.- powiedziała szeptem zachwycona i szczęśliwa Samantha trzymając ją na rękach.
- Po tatusiu.- odpowiedziałem całując swoją żonę w czoło i patrząc na nowego członka naszej powiększającej się rodziny.
14.06.2015 - Seul
Niebo stało się granatowe i zostało pokryte święcącymi gwiazdkami. Miasto Seul dopiero teraz zaczęło tętnić życiem dla wielu młodych osób. Przy rzece Han w wielkiej willi mieszkało małżeństwo wraz z ich dwuletnią córką. Mała dziewczynka bawiła się lalkami Barbie na werandzie swojego domu, a siedząca na leżaku Samantha obserwowała jej poczynania.
Narracja Samanthy
Uśmiechnęłam się widząc radosną minę mojej córeczki. W tej chwili byłam najszczęśliwszą kobietą mającą przy sobie kochającego męża, słodką córeczkę i kolejnego dzidziusia w zaawansowanej ciąży. Poczułam ciepły oddech na swojej szyi. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy poczułam na swoich wargach słodki smak ust mojego męża.
- Co robisz kotku? - zapytał podając mi szklankę z herbatą. Stał się taki nadopiekuńczy wobec mnie tak jak wobec ciąży z Paulinką.
- Oglądam album.- szepnęłam podając mu do rąk ową rzecz.
- Skąd tu tyle zdjęć? - spytał patrząc na zdjęcia, które ktoś nam zrobił podczas naszych cholernych aczkolwiek zabawnych kłótni. Heh gdyby ktoś mi powiedział cztery lata temu, że wyjdę za mąż za Huang ZiTao'a i będę miała z nim dzieci wyśmiałabym go, a później kazałabym mu iść się leczyć. Zaśmiałam się cicho.
- Co się tak śmiejesz księżniczko? - zapytał z uwodzicielskim uśmiechem. .
- Przypominam sobie nasze początki. - odrzekłam wstając z leżaka, aby Tao spokojnie mógł na nim usiąść, a potem ja zasiadłam na jego kolanach na co śmiesznie się skrzywił.
- Jejku... Ważysz tyle co słoń.- stwierdził próbując się nie śmiać.
- Ej. - jęknęłam trzepiąc go w ramię.- Mogę iść się zabić.
- Nie. - pocałował ją czule.- Pozwolę. - kolejny pocałunek.- Ci.- znów.- Na.- następny.- To.- Przerzucił się na szyję.- Za.- Zrobił malinkę.- Bardzo.- Kolejny pocałunek w szyję.- Cię.- Kolejne muśnięcie.- Kocham.
- Wiem...- odpowiedziałam śmiejąc się.
- Sama czas wracać do domu.- krzyknął na co całą trójką weszliśmy do środka.
Tao poszedł wykąpać i położyć naszą kruszynkę, a ja poszłam się położyć. Dziewiąty miesiąc to jednak nie były żarty. W każdej chwili mogły mi odejść wody i mogłam zacząć rodzić. Na samo wspomnienie pierwszego porodu uśmiechnęłam się delikatnie i wtuliłam w poduszkę. Poczułam ciepły koc, którym zostałam okryta przez Tao, który po chwili położył się obok mnie.
- Co jej opowiedziałeś? - spytałam ciekawa jaką bajkę tym razem opowiadał.
- O nas - szepnął całując mnie w usta.
- Co? - spytałam zszokowana.
- No, co? Przecież to są naprawdę ciekawe czasy - powiedział przerzucając się na moją szyję. I tutaj Tao miał rację. Nasz początek był bardzo ciekawy.
- O nas - szepnął całując mnie w usta.
- Co? - spytałam zszokowana.
- No, co? Przecież to są naprawdę ciekawe czasy - powiedział przerzucając się na moją szyję. I tutaj Tao miał rację. Nasz początek był bardzo ciekawy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz